Mija rok od kiedy użytkuję mojego KS5, czas chyba na małe podsumowanie po przejechaniu 14kkm.
Ogólnie autko sprawuje się bardzo dobrze. Najbardziej chyba jestem zadowolony z jednostki napędowej, bo HEV robi robotę, a skrzynia 6AT pracuje znacznie płynniej niz 7DCT, które mam w Ceed. Absolutnie też nie żałuję wyboru wersji GT Line. Po roku użytkowania auto wciąż mi się podoba zarówno z zewnątrz jak i wewnątrz.
Przez ten rok nie natrafiłem na żadne większe problemy techniczne (odpukać). Jedyne co wymagało ingerencji ASO to zaworek zwrotny spryskiwacza szyby przedniej (ale to raczej z powodu jego konstrukcji) oraz resetujący się okresowo panel klimatyzacji (wymiana dopiero przede mną).
Są oczywiście pomniejsze bolączki, typu opisywany przez wielu problem ze schowkiem na okulary, brak bezprzewodowego AA/Car Play czy nadgorliwy system hamowania awaryjnego, który już w kilku przypadkach wbił mi pedał hamulca w podłogę nadinterpretowując sytuację na drodze, ale jakoś już się do nich przyzwyczaiłem.
Dlaczego więc coraz częściej zastanawiam się, czy za kilka lat kolejne auto będzie ze stajni KIA? Już wyjaśniam: SOFT, SOFT i jeszcze raz SOFT oraz totalne zlewanie klienta przez jego producenta.
Jak większość z Was wie, MY25 to pierwszy rocznik modelowy, w którym wprowadzono system ISLA. I spoko - taki wymóg, wyłączyć można ale trzeba poklikać. I nie - nie chodzi o to, że jestem miłośnikiem każdorazowego przekraczania dozwolonej prędkości. O co więc chodzi? Ano o to, że system opracowany przez KIA bardziej nie działa niż działa. Mam wręcz wrażenie, że z każdym miesiącem działa gorzej. Po mieście jakoś sobie jeszcze w większości przypadków radzi, ale wyjazd na drogi szybkiego ruchu to dramat - ograniczenie prędkości np. 60km/h, które znajduje się z reguły na dojazdach do pasa rozbiegowego drogi ekspresowej czy autostrady system utrzymuje jeszcze przez kilka / kilkanaście kilometrów jazdy drogą szybkiego ruchu. Rekordową bzdurą ostatniego miesiąca była podróż autostradą A1, gdzie od Częstochowy do okolic Piotrkowa Trybunalskiego, czyli na odcinku blisko 100km system na zmianę pokazywał ograniczenie prędkości 70 km/h lub 100km/h. Dlaczego? Nie wiem - może rok temu były tam jakieś remonty? Być może nie byłoby tego problemu, gdyby producent udostępnił choć jedną z "gwarantowanych dwóch aktualizcji rocznie".
![ostrzezenie [zlolta]](./images/smilies/zolta.gif)
Tym bardziej że zdecydował o zastąpieniu bezprzewodowego AA funkcją wbudowanej nawigacji. Bo tak - na tą cholerną aktualizację, która pozwoli wyłączyć ISLA przyciskiem na kierownicy czekam już rok. Rok zapewnień, że już wkrótce, na jesień, przed zimą, po świętach, wczesną wiosną, w kwietniu, w maju, a teraz słyszę, że "po wakacjach".
To sprawia, że jako klient czuję się lekceważony. Rozumiem, że wymóg wprowadzenia tego systemu był dla KIA jakąś nowością, że może nie było czasu na jego dopracowanie itp. ale trzeba próbować poprawić takiego pawia, a nie zostawić jak jest.
Wielu narzeka na idiotyczny komunikat pojawiający się zawsze po uruchomieniu auta na ekranie multimediów wymagający potwierdzenia, ja również nie mogłem tego zrozumieć, ale mam swoją teorię: A co mieli napisać? "LOADING"? Tak - w innych autach tego segmentu wsiadasz, uruchamiasz i system prawie natychmiast jest aktywny. W KIA system potrzebuje dłuższej chwili, żeby się załadować. Później przycisk "ulubione", chwila czekania, "ograniczenie prędkości", chwila czekania, przełączenie na informacje o ograniczeniu, chwila czekania, kliknięcie w przycisk głównego menu, chwila czekania - no demonem prędkości to on nie jest. Co nie zmienia faktu, że trzeba próbować go choć trochę zoptymalizować. Trzeba chcieć, a tych chęci po prostu nie ma. Czy naprawdę tak trudno jest, w ciągu dajmy na to pół roku poprawić błędy, dodać coś nowego i wrzucić update oprogramowania? W zamian za to otrzymałem już kilka zachęt do wykupienia płatnej kontynuacji aktualizacji OTA. Obawiam się jednak, że w tym tempie do końca okresu leasingowego nie wykorzystam nawet tych darmowych.
Podsumowując — zajebiste auto, ale procedura startowa obejmująca czekanie, klikanie, czekanie, klikanie, działa mi naprawdę na nerwy.
Ehhh... musiałem to z siebie
.gif)